Szwajcaria - cz. 5: Zermatt

Zermatt. Jeden z najbardziej znanych kurortów narciarskich i górskich w Europie położony u podnóża majestatycznego Matterhornu. Miasteczko, gdzie nie ma ruchu samochodowego, oferuje doskonałe warunki do jazdy na nartach, wędrówek i wspinaczki przez cały rok. Miejsce przyciąga miłośników sportów górskich oraz osoby szukające spektakularnych widoków i typowo szwajcarskiej atmosfery.
Czy wsiadłam w trzy pociągi i metro, żeby pojechać na spacer? Być może. Trasa w jedną stronę z Lozanny, gdzie się zatrzymałam podczas mojego pobytu w Szwajcarii, zajęła mi jakieś trzy godziny. Nie był to jednak stracony czas, bo widoki praktycznie non stop były wspaniałe. Sama droga do Zermatt jest atrakcją wartą zachodu. Jadąc, można podziwiać widoki. Do tego polecam włączyć sobie jakiś podcast o Szwajcarii albo muzykę któregoś z tutejszych zespołów, a na drogę zaopatrzyć się w lokalne przekąski i napoje.
Kiedy już dojedziemy do Zermatt, przywita nas piękne miasteczko z drewnianą, ujmującą architekturą oraz ruchem pieszym (trzeba jednak wciąż uważać na małe elektryczne taksówki i osoby pędzące na rowerach). Mieszają się tam kilkusetletnie domy – najciekawsza część to Hinterdorf, czyli stare centrum wsi, gdzie widać, że Zermatt przez wieki było odizolowaną alpejską wioską – ze współczesnymi hotelami i apartamentowcami, których jednak estetyka jest dyktowana przepisami prawa, mocno pilnującymi, żeby budynki nawiązywały do tradycji. Dzięki temu Zermatt nadal ma charakter prawdziwej górskiej miejscowości.
Miasteczko zachwyciło mnie na tyle, że mimo różnych ambitnych planów na ten dzień postanowiłam nacieszyć się jego urokiem i niesamowitymi widokami, w tym oczywiście najsłynniejszym – na Matterhorn, jedną z najbardziej rozpoznawalnych gór świata, symbol Alp i… logo czekoladek Toblerone. W Zermatt znajdują się ławki do siedzenia i leżenia ustawione tak, żeby mieć widok właśnie na ten czterotysięcznik. Można więc odpocząć, oddychając świeżym powietrzem i ciesząc oko przyrodą. Niczego więcej tego dnia nie było mi trzeba.
Noclegi
Nie udało mi się zostać w Zermatt na dłużej, ale gdybym miała czas, żeby pobyć tu kilka dni, pewnie zdecydowałabym się na Zermatt Budget Rooms, czyli hotel o dość mylącej nazwie, bo pokój dwuosobowy w nim kosztuje ok. €250 (ok. 1050zł) Jest położony w centrum miasteczka blisko dworca kolejowego i, jak na ceny w tej okolicy, faktycznie ma dość konkurencyjną ofertę. Jednocześnie zapewnia śniadania, dostęp do spa, basenów i saun oraz do siłowni, a nawet kortów tenisowych, a do tego wszystkie udogodnienia dla narciarzy. Ma bardzo dobre opinie na temat wygody, czystości i obsługi, a jego design wygląda schludnie i przyjemnie.
Jeśli zależałoby mi na czymś tańszym, ale jednak na zostaniu w hotelu, rozważyłabym zatrzymanie się w oddalonej o 5km miejscowości i dojazdy koleją stamtąd — wybrałabym Hotel Taescherhof (ok. €130 — ok. 550zł za pokój dwuosobowy).
Gdybym planowała Zermatt na dłużej latem, rozważyłabym też przyjechanie campervanem albo samochodem z namiotem i zatrzymanie się na campingu Attermenzen w Randzie, którego ceny są oczywiście znacznie bardziej przystępne. Tego typu podróż do Szwajcarii już od dawna chodzi mi po głowie, więc kto wie? Mam nadzieję, że niedługo się na nią zdecydujemy!
Jedzenie
Wszystkie miejsca z jedzeniem, które miałam na swojej liście, były akurat zamknięte. Ostatecznie to, do którego trafiłam, mnie nie zachwyciło, więc nie podam na niego namiaru. Zostawię tu za to te, w których chciałam zjeść — może Tobie uda się tam dotrzeć i dać mi znać, jak było.
Czego nie zrobiłam, ale po co jeszcze kiedyś wrócę? Chciałabym:
przejść szlak Pięciu Jezior,
przejechać się kolejką linową Matterhorn Glacier Paradise,
przejechać trasę Gornergrat Railway,
przejechać Glacier Express z Zermatt do St. Moritz.
Podsumowanie
Można by pomyśleć, że Zermatt jest albo dla szalonych sportowców albo dla bogatych emerytów. Oferuje jednak całkiem sporo atrakcji, które są dostępne dla większej liczby osób. Nawet gdyby tam pojechać, żeby “tylko” nacieszyć się widokami.
***
Post ten ukazał się w ramach serii o Szwajcarii, w ramach którego możecie też przeczytać o: