Szwajcaria - cz. 3: Genewa

Genewa. Światowa stolica dyplomacji. Malutka, ale znacząca. To tu znajdują się główne siedziby wielu ważnych międzynarodowych organizacji. Pięknie położona nad jeziorem i u ujścia rzeki, dziś znana jest też jako miejsce, w którym żyje się na wysokim poziomie.
To dom zegarmistrzostwa, czekolady, prywatnej bankowości i luksusowych marek. Jedno z najdroższych miast na świecie, które można jednak odwiedzić, nocując chociażby w którymś z pobliskich francuskich miasteczek. Mój przyjaciel, który bywa tu regularnie, mówi, że to świetne miejsce do życia i nudne do zwiedzania, a ja myślę, że ta nuda ma w sobie dużo uroku.
Dzień w Genewie
Genewa jest bardzo kompaktowa i wystarczy spędzić tu dzień lub dwa, żeby się nią nacieszyć. Chyba że zależy Wam na wejściu do muzeów lub takich miejsc jak siedziba ONZ czy Europejska Organizacja Badań Jądrowych CERN — wtedy pewnie warto zostać tu dłużej.
Zacznij dzień od spaceru starówką.
Odwiedź lokalne sklepy – obejrzyj witryny sklepów z zegarkami, kup czekoladki, a może zajrzyj do sklepu z winylami.
Zwiedź dzielnicę pełną modernistycznej architektury.
Złap po drodze lody.
Odpocznij w Jardin Anglais.
Spędź popołudnie nad wodą – zanurz się w jeziorze i poleż na plaży.
Zjedz kolację w Bains des Pâquis.
Im wcześniej wstaniesz, tym mniej ludzi spotkasz na starówce. Jeśli jednak chcesz połączyć spacer z zakupami, nie warto zrywać się z samego rana, bo wszystko będzie jeszcze zamknięte. Vieille Ville to labirynt brukowanych uliczek, małych placów i pięknych, historycznych kamienic. Cała dzielnica jest spacerowa, chociaż miejscami może być dość stromo, bo znajduje się na wzgórzu. Warto dać się tam zgubić, przysiąść gdzieś na kawę i poobserwować mieszkańców. Można tu też kupić drobne pamiątki, czekoladki albo zajrzeć do sklepu z winylami czy sklepów vintage.
👩🏻💻 bongojoe.ch
🗺️ place de l'île, 1, Association
⏰ Otwarte w pon od 16 do 19, we wt, śr, pt i sob od 11 do 19, w czw do 21, w nd nieczynne.
💡 To nie tylko sklep prowadzony przez kooperatywę, ale też bar, w którym można usiąść i napić się czegoś.
🗺️ 6, 8, Dans Confederation Centre, Rue de la Confédération 10
⏰ Czynne w tyg od 10 do 19, w sob do 18.
👩🏻💻 georgeshop.ch
🗺️ Rue Verdaine 9
⏰ Otwarte od wt do pt od 10:30 do 18:30.
I chociaż Zurich czy Bazylea zdają się być bardziej znane z modernizmu, w Genewie znajduje się kilka perełek dla miłośników architektury XX wieku. To jej szlakiem proponuję kontynuować spacer. Najważniejszym modernistycznym budynkiem jest tu Immeuble Clarté – apartamentowiec zaprojektowany przez Le Corbusiera, który dziś znajduje się na liście UNESCO. Jak na swoje czasy, był rewolucyjny – przy jego budowie wykorzystano stalowy szkielet, ogromne przeszklenia, swobodny układ mieszkań oraz szerokie balkony. Poza nim polecam zobaczyć też jeden z najbardziej niezwykłych budynków w mieście, przykład późnego modernizmu z elementami brutalizmu – La Tulipe (z franc. tulipan). I mimo że jego okolica nie jest zbyt przyjemna na spacer, bo budynek jest częścią szpitala, warto się tam przejść. Został zaprojektowany przez Jacka Vicajee Bertoli, który stworzył konstrukcję łączącą ciężki, rzeźbiarski beton z lekką, niemal unoszącą się w powietrzu górną częścią. Forma budynku jest jednocześnie brutalistyczna i organiczna, co nie jest zbyt częstym połączeniem.
Jeśli masz więcej czasu, uwzględnij w swojej wycieczce dzielnicę organizacji międzynarodowych. Znajdziesz tam pełny przegląd architektury XX wieku. A jeśli możesz spędzić cały dzień wokół tego tematu, rozważ trasę: Immeuble Clarté —> La Tulipe —> Blanvalet-Decembre —> Eaux-Vives —> Le Lignon —> Palais des Nations.
Ja jednak idę z powrotem w stronę Jeziora Genewskiego. Łapię po drodze lody w Gelatomania Champel, polecone mi przez przyjaciela, i rozglądam się po okolicy, gapiąc się na mijane budynki, ładne detale, polne kwiatki sadzane przy przejściach dla pieszych i mieszkańców w ich codziennym harmidrze.
👩🏻💻 gelato-mania.ch
🗺️ Av. Peschier 2
⏰ Otwarta codziennie od 12 do 22.
Tak docieram do Jardin Anglais, gdzie można znaleźć ławkę w cieniu i odpocząć z książką czy kawą na wynos. Znajdziecie tu też jeden z symboli miasta – zegar ułożony z kwiatów, który zmienia się w zależności od pory roku, a jego wskazówki działają jak w prawdziwym zegarze. To hołd dla szwajcarskiego zegarmistrzostwa. Park znajduje się przy samym jeziorze, a z jego brzegu można zobaczyć panoramę miasta – widać stąd zarówno średniowieczne wzgórze starówki, jak i XIX-wieczne bulwary i modernistyczne budynki nad jeziorem, a w tle Alpy.
A zaledwie parę minut pieszo promenadą od parku traficie do ukochanego miejsca mieszkańców Genewy (i zdecydowanie mojego numer jeden!) – Bains des Pâquis. To podobno ono najlepiej oddaje ducha miasta. Nie jest to zwykła plaża z kąpieliskiem, lecz miejsce-instytucja, gdzie spotykają się wszyscy mieszkańcy – pływacy, emeryci, dyplomaci, studenci i turyści. Przy okazji, to też kolejny przykład funkcjonalnego modernizmu zaprojektowanego przez inżyniera Louisa Archinarda i architekta Henry’ego Roche’a. Betonowe pomosty, kabiny, baseny i plaże oparte na prostocie i symetrii zostały wymyślone tak, żeby niemal stapiały się z krajobrazem jeziora, pozwalając otoczeniu, wodzie, górom i panoramie miasta odgrywać główną rolę. Miejsce żyje przez cały rok. W ciepłych miesiącach można pływać w jeziorze i skakać z pomostów, a zimą korzystać z saun, hammamu i łaźni tureckiej. Przez cały dzień można tu zjeść pyszne posiłki w bardzo przystępnych jak na Szwajcarię cenach. Jest też w tym pewien paradoks, bo w przeciwieństwie do pobliskich superekskluzywnych hoteli nad jeziorem Bains des Pâquis jest niezwykle demokratyczny. Za niewielką opłatą można cieszyć się tą samą panoramą, którą mają goście najdroższych hoteli w mieście.
👩🏻💻 bains-des-paquis.ch
🗺️ Quai du Mont-Blanc 30
⏰ Otwarte codziennie od 9 do 20:30.
💡 W Bains des Pâquis znajduje się świetna stołówka serwująca śniadania, lunche, fondue, a od września do maja jeziorne ostrygi. Ceny są bardzo przystępne jak na Szwajcarię i muszę powiedzieć, że to najlepsze jedzenie, jakie jadłam podczas mojego kilkudniowego pobytu.
💲Wejście kosztuje CHF 2 (ok. 9zł) i można je opłacić wyłącznie gotówką. Mnie to zaskoczyło i na szczęście dogadałam się z panem przy bramce, żeby zapłacić równowartość w euro, ale nie wiem, czy to zawsze możliwe, więc żeby niepotrzebnie się nie stresować, jak już się tam jest, warto mieć to na uwadze przed przyjściem.
Za lunch z wodą zapłaciłam CHF 19 (ok. 87.50zł), za fondue CHF 31 (ok. 143zł).
Czego nie zrobiłam, ale po co jeszcze kiedyś wrócę? Chciałabym:
wynająć rower i przejechać nim miasto,
odwiedzić CERN, bo fizyka jądrowa wydaje mi się fascynującym tematem,
zwiedzić dzielnicę organizacji międzynarodowych i zobaczyć więcej modernistycznej architektury, na którą tym razem nie starczyło mi już czasu,
pójść na pchli targ na przykład na Plainpalais,
powłóczyć się po Quartier des Bains – dzielnicy z galeriami sztuki,
spędzić więcej czasu nad wodą – można na przykład wybrać się na mini rejs po jeziorze, o czym opowiem Wam przy okazji kolejnego postu o Lozannie.
Podsumowanie
Genewę, jak wszystkie miasta, można zwiedzać bardziej tradycyjnie albo znaleźć sobie w niej to, co się lubi. Ja, jak zwykle, proponuję tę drugą wersję – z chłonieniem lokalnej atmosfery, odkrywaniem różnych oblicz miasta, cieszeniem się zielenią i dostępem do wody, podziwianiem wyjątkowej architektury oraz zaglądaniem do mniej oczywistych miejsc i tych cenionych przez mieszkańców.
*Podawane przeze mnie ceny proszę traktować jako orientacyjne i upewnić się na własną rękę, czy się nie zmieniły.
Specjalne podziękowania dla Jasia Borowicza, który pomógł mi zaplanować ten dzień najlepiej, jak się dało ♥️
***
Post ten ukazał się w ramach serii o Szwajcarii, w ramach którego możecie też przeczytać o:
Lozannie i okolicach (premiera: 22.06.2026)
Zermatt (premiera: 29.06.2026)