Albania - cz. 4: Na południe od Tirany

Albania - cz. 4: Na południe od Tirany

Na południe od Tirany, czyli wzdłuż wybrzeża Adriatyku i Morza Jońskiego. To region, w którym znajdziecie szerokie plaże i skaliste zatoki, a krajobraz stopniowo zmienia się z szerokich nadmorskich równin w górzystą Riwierę Albańską. Po drodze traficie nie tylko do popularnych kurortów, ale też do zabytkowych miast, stanowisk archeologicznych oraz licznych miejsc, które pozwalają odkryć bardziej autentyczne oblicze Albanii.

Ze stolicy do granicy z Grecją jest jakieś trzysta kilometrów samochodem. Dużo i niedużo. Tym więcej, im bardziej będziecie zjeżdżać z trasy, zatrzymując się w pięknych kanionach, miasteczkach pod UNESCO, na plażach. I to właśnie ta powolniejsza, często bardziej kręta i dalsza droga jest taka przyjemna.

(Dzień pierwszy)

Naszym pierwszym celem na południu było Berat. Wiedzieliśmy jednak, że chcemy zrobić coś po drodze, i tak trafiliśmy do kanionu Holta. Do ostatniej chwili nie byłam pewna, czy to miejsce dla nas, bo nie byliśmy zbyt dobrze na to przygotowani, przede wszystkim nie mieliśmy butów, w których moglibyśmy wejść do wody, a w internecie nie mogłam znaleźć zbyt wielu informacji o tym, czy bez nich warto się tam w ogóle fatygować. Ostatecznie stwierdziliśmy, że niewiele nadłożymy drogi, więc warto chociaż spróbować. I jak dobrze, że to zrobiliśmy — to było jedno z naszych najfajniejszych albańskich doświadczeń!

Zanim jednak tam dotarliśmy, spotkaliśmy pierwszego z dwóch żółwi na naszej trasie, który próbował przejść przez jezdnię, więc zatrzymaliśmy się, żeby pomóc mu zrobić to bezpiecznie. Tak też dowiedziałam się, że w Albanii jest aż siedem gatunków żółwi – morskich i lądowych, a te, na które trafiliśmy, to najprawdopodobniej żółw grecki (Testudo hermanni).

Kanion Holta to jeden z ciekawszych, bardziej dzikich kanionów w środkowej Albanii. Płynie przez niego rzeka o tej samej nazwie, która przez tysiące lat wyżłobiła w wapiennych skałach wąski, miejscami bardzo spektakularny wąwóz. Największą atrakcją jest to, że nie ogląda się go wyłącznie z góry — wchodzi się bezpośrednio do rzeki. W wielu miejscach trzeba brodzić w wodzie i przechodzić po kamieniach. Kanion ma około 3.1km długości, a jego ściany wznoszą się miejscami na ponad 100m.

Do przejścia kanionu warto się przygotować. My nie przeszliśmy całego i niestety nie wiemy, jak daleko dotarliśmy, bo nie ma tam zasięgu. Częściowe przejście wąwozu jest też opcją, bo w każdym momencie można zawrócić. Trzeba być jednak gotowym, żeby zanurzyć się w zimnej wodzie po klatkę piersiową lub, jak u niższych osób jak ja (mam 156cm wzrostu), po pachy. Takie przejście przez wodę jest już na samym początku, więc nie da się tego uniknąć.

Gdybym miała okazję zrobić to jeszcze raz, zaczęłabym rano, żeby nie martwić się o to, że zastanie nas tam zmierzch. Założyłabym te same ubrania, w których byłam – leginsy UV i longsleeve UV, w których spokojnie można wejść do wody, oraz buty do wody (na pewno nie klapki). Do tego dołożyłabym wodoodporny worek, w którym miałabym coś ciepłego do ubrania, bo miejscami w wąwozie jest dużo zimniej, ręcznik, picie, może jakąś przekąskę i czołówkę. Zabrałabym też podręczną apteczkę na wszelki wypadek. Jeśli nie macie tego wszystkiego, nie martwcie się za bardzo — przy wejściu do kanionu jest restauracja, która za niewielką opłatą wypożycza buty do wody i kaski, a jeśli macie chociaż strój kąpielowy, to będziecie gotowi na przejście przynajmniej początku kanionu, tak jak my to zrobiliśmy podczas tegorocznej wizyty w Albanii.

💡 Samochodem da się wjechać prawie pod samo wejście do kanionu. Możecie się zatrzymać na parkingu przy restauracji. Wejście do kanionu odbywa się na własną rękę i nie ma tam żadnej infrastruktury (nie jest biletowane, ale też nie ma za bardzo pomocy w razie gdyby coś się przytrafiło).

Po tych wszystkich przygodach ruszyliśmy do Berat, gdzie dotarliśmy po zmroku, bo mieliśmy do przejechania z wąwozu niecałe 70km i półtorej godziny. Chcieliśmy zostać w mieście, więc jadąc tam, zdecydowaliśmy się na wynajęcie pokoju w guest house'ie, chociaż już po przyjeździe zorientowaliśmy się, że nawet w samym centrum można zatrzymać się na campingu (lub, mówiąc precyzyjniej, na… parkingu z łazienkami). Miejsce zarezerwowaliśmy chwilę przed przyjazdem, ale trafiliśmy w dobre ręce, gdzie zostaliśmy ciepło przywitani, a rano ugoszczono nas pysznym śniadaniem. Lokalizacja była dla nas idealna – i na wieczorny spacer do restauracji, i na zwiedzanie kolejnego dnia, i ze względu na parking bardzo blisko noclegu.

👩🏻‍💻 The Well House

🗺️ Rruga Shpiragu, Berat

☎️ +355675888666

💲Za pokój ze śniadaniem dla dwóch osób zapłaciliśmy €40.50.

Kolację zjedliśmy w Amalii. To rodzinny biznes i restauracja ze świetną obsługą oraz dużą gościnnością. Serwują tam set menu, na które składają się różne tradycyjne potrawy, dzięki czemu można spróbować większej liczby albańskich dań na raz – typowej sałatki, pieczonego sera, gulaszu fërgesë, kiszonek, burka, nadziewanych warzyw i mięs z grilla. W ofercie jest wersja mięsna i wegetariańska. Do tego woda, lokalny alkohol – raki i deser.

🗺️ Restauracja Amalia, Rruga e Kishës, Berat

☎️ +355675516298

⏰ Czynna codziennie od 11:30 do 23:30.

💲 Za posiłek dla dwóch osób z wodą i deserem zapłaciliśmy 2800ALL (ok. 133 zł).

💡 Warto zrobić rezerwację!

(Dzień drugi)

Spacer po Berat jest świetny i wieczorem, i w ciągu dnia. To miasto wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO i znane jako “miasto tysiąca okien”, co jest wynikiem… błędnego tłumaczenia. Można podzielić je na dwie części po obu stronach rzeki Osum – Mangalem i Goricy, które razem prezentują unikalną architekturę ukształtowaną pod wpływem rozmaitych cywilizacji i okupantów.

Spacer zaczęliśmy od dotarcia na starówkę przez most wiszący. Odprowadził nas przyjazny, bezdomny pies, których jest tu sporo. Idąc dalej, zmierzaliśmy do malutkiego, prywatnego Muzeum Żydowskiego. Chciałam tam pójść, żeby wesprzeć panią, która po śmierci męża, założyciela muzeum, nadal je prowadzi. Kobieta opowiada historię Żydów z okolicy i o tym, jak kiedyś przedstawiciele różnych religii mieszkali w miasteczku razem.

🤳 facebook.com/muzeu.solomoni

🗺️ Rruga Mihal Komnena 5001, Berat

☎️ +355693079580

⏰ Czynne codziennie od 9:30 do 16:30.

💲Bilet normalny kosztuje 300 ALL (ok. 14zł), mile widziane są też datki.

Prosto z muzeum zaczęliśmy wdrapywać się (w jakieś 20min) na górę, gdzie znajduje się zamek. Jeśli nie macie siły na taki wysiłek w słońcu, możecie tam podjechać samochodem. Zamek w Beracie był najciekawszym z tych, które odwiedziliśmy w Albanii. Nie jest on wydmuszką jak ten w Shkodrze, można przejść się jego uliczkami, usiąść w kawiarni lub restauracji, a jak się ma szczęście, posłuchać pana, który gra pod drzewem na klarnecie.

Na zamku znajduje się też absolutnie wspaniałe Muzeu Kombëtar Ikonografik Onufrim, które ma imponującą kolekcję ikon. Bardzo je polecam, bo zrobiło na mnie duże wrażenie, a eksponaty są tam naprawdę piękne.

👩🏻‍💻 muzeumet-berat.al

🗺️ Zamek w Berat

☎️ +35532232224

⏰ Otwarte codziennie od 9 do 19.

💲Bilet kosztuje 400ALL (ok. 19zł), a wejście dla dzieci poniżej dwunastego roku życia jest bezpłatne, a dla nastolatków do osiemnastego roku życia kosztuje 120ALL (ok. 5.70zł).

Wróciliśmy ścieżką z drugiej strony zamku, którą szło się trochę jak w lesie i było tam znacznie mniej ludzi. Zeszliśmy prosto do Mostu Gorica – tuż przy nim, po drugiej stronie rzeki znajdowały się nasz guest house i parking. Po parogodzinnym spacerze i zwiedzaniu pojechaliśmy na zakupy i ruszyliśmy dalej w drogę.

Na resztę dnia nie mieliśmy zbyt wielu planów. Wiedzieliśmy, na jaki camping chcemy dotrzeć, a że nie spieszyło nam się, wybraliśmy dalszą trasę, która uwzględniała niewymagający off-road. Widoki były tego warte.

Popołudniem dotarliśmy na camping, który był jedynym, jaki miałam zaplanowany na cały nasz pobyt w Albanii - pozostałe wybieraliśmy spontanicznie po drodze. Poleciła mi go koleżanka, która opowiadała o grillu na środku pola, gdzie wszyscy wieczorem zbierają się, żeby razem przygotować jedzenie. Brzmi wspaniale, prawda? Eco Camping Valona położony jest w pięknym otoczeniu, pod drzewami, chociaż nie zaraz przy morzu, co dla niektórych może być minusem. Nam to nie przeszkadzało, bo nie planowaliśmy plażowania, a nawet gdyby, morze wciąż było w pieszym dystansie, a do tego można było na miejscu wynająć rowery. Poza tym w ofercie są też małe domki, pranie oraz bar. A każdego wieczoru rozbrzmiewa dźwięk dzwonka, który jest sygnałem, że sprzedaż produktów na grilla się rozpoczęła – można kupić różne mięsa, ale też warzywa.

🤳 instagram.com/eco_campingvalona

🗺️ Rruga Pishave Zvërnec

☎️ +355683441299

💲Za dwie noce dla dwóch osób, z samochodem i namiotem na dachu, zapłaciliśmy €40. W cenie był prąd. Do tego dodatkowo dokupiliśmy sobie dwa prania i jedzenie do zrobienia na grillu. Całość wyniosła nas ok. €70.

(Dzień trzeci)

Na Eco Campingu Valona zostaliśmy dłużej nie tylko dlatego, że bardzo nam się podobało. Drugim powodem było nurkowanie. Na liście rzeczy do zrobienia w Albanii mieliśmy nurki w Parku Narodowym Karaburun-Sazan, na którego terenie znajdują się m.in. wraków starożytnych greckich i rzymskich statków, wraki z czasów II wojny światowej, wiele nabrzeżnych jaskiń, z których część dostępna jest tylko z morza, a część była zamieszkiwana w czasach prehistorycznych i odnaleziono w nich malowidła ścienne. Oprócz tego w parku są też strome klify i ustronne piaszczyste plaże. To piękna destynacja z krystaliczną wodą w miejscu, gdzie stykają się Adriatyk z Morzem Jońskim.

👩🏻‍💻 scuba.al

🗺️ Rruga Aleksandër Moisiu, Vlorë

☎️ +355692078734

💲 Za dwa nurkowania z pełnym sprzętem i łódką zapłaciliśmy €150 od osoby.

Jeśli nie nurkujecie, w okolicach Vlorë wciąż możecie korzystać z morza - wybrać się na wycieczki łodzią na półwysep Karaburun i wyspę Sazan zobaczyć klify, jaskinie i zatoczki albo snorklować, poleżeć na plażach w okolicy (Dhërmi, Drymades, Palasë oraz Gjipe, gdzie przechodzi się pieszo przez kanion, żeby dojść do piaszczystej plaży), odwiedzić Park Narodowy Llogara, który jest dobrym miejscem pieszych wędrówek i dla paralotniarzy czy wybrać się na wysepkę Zvërnec z klasztorem na lagunie Narta.

(Dzień czwarty)

Kolejnego dnia ruszyliśmy w drogę do Gjirokastru. Mieliśmy do przejechania jakieś 165km, co, gdybyśmy jechali bezpośrednio, zajęłoby nam pewnie jakieś dwie i pół godziny. Trochę się ociągaliśmy ze wstaniem i zebraniem rano, potem przedłużyło nam się dość późne śniadanie i ogólnie nie byliśmy w pośpiechu. Zrozumieliśmy, że być może nie bez powodu — gdybyśmy ruszyli za wcześnie, nie trafilibyśmy na lokalny festiwal folkowy i upamiętnienie bitwy pod Drashovicą, która była pierwszym starciem Albańskiej Armii Wyzwolenia Narodowego i sił ochotniczych z niemieckimi najeźdźcami w czasie II wojny światowej. Ludowe pieśni i piękne albańskie stroje oglądane na żywo, a nie w muzeum, zrobiły na nas duże wrażenie i byliśmy zachwyceni tym, ile mieliśmy szczęścia, żeby znaleźć się pod Łukiem Drashovicy w odpowiednim miejscu i czasie.

Mimo że nie jesteśmy fanami plażowania, jadąc dalej, zjechaliśmy z trasy, żeby mieć trochę widoków na słynną albańską rivierę. To właśnie ona jest celem wielu turystów odwiedzających Albanię. Morze mieniło się brokatem i pięknymi błękitami.

Zanim pojechaliśmy do Gjirokaster, które było naszym celem tego dnia, postanowiliśmy zatrzymać się też przy Blue Eye i muszę powiedzieć, że niestety był to najsłabszy punkt naszego wyjazdu. To miejsce, słynące z pięknego koloru wody i będące rezerwatem, które jakiś czas temu pewnie robiło ogromne wrażenie, dzisiaj, niestety, jest moim zdaniem, zniszczone przez całą infrastrukturę wybudowaną wokół dla turystów — szerokie asfaltowe drogi, sklepiki z nagabywaczami i wynajmem skuterów elektrycznych, pociąg, który wozi na miejsce, i domki pod najem. Cała ta otoczka bardzo mnie przytłoczyła i dzisiaj wiem, że mogliśmy sobie ten punkt odpuścić.

🗺️ Sarande SHA22, Saranda

⏰ Wejście otwarte od 7 do 19 lub od 8 do 20 w zależności od sezonu.

💲Wejście kosztuje 50ALL (ok. 2.40zł) od osoby i płatność możliwa jest tylko gotówką. Do tego trzeba zapłacić za parking, a za dodatkową opłatą można skorzystać z wynajmu skuterów elektrycznych lub przejazdu pociągiem.

💡Pieszo da się dojść do Blue Eye w 20-30min spacerem. Nie wolno tam pływać, bo obszar jest chroniony!

Nieco rozczarowani, zorientowaliśmy się, jak głodni jesteśmy. Przynajmniej co do kolacji nie mieliśmy wątpliwości — chcieliśmy zjeść w The Barrels Ms. To miejsce przy winnicy, gdzie serwują albańskie potrawy z lokalnych produktów, w dużej mierze własnych. Do tego świetna obsługa i dużo zwierząt plączących się przy nogach (piesków, kur, kotów) — czy mogłoby być lepiej? Na przystawki zamówiliśmy pieczony ser i kwiaty cukinii, na główne grillowaną wieprzowinę — ja z ryżem, Liam z ziemniaczkami — i sałatkę, a do tego pyszny i zaskakujący deser.

🤳 instagram.com/the_barrels_ms/

🗺️ Rruga Valere, Gjirokastër

☎️ +355686020002

⏰ Czynne codziennie od 11:30 do 23.

💲Za obiad dla dwóch osób zapłaciliśmy ok. 4000ALL (czyli ok. 190zł).

💡The Barrels ma też kilka pokoi, które warto zarezerwować z wyprzedzeniem. My nie mieliśmy rezerwacji, więc niestety nie udało nam się u nich zostać i trochę żałowaliśmy!

Najedzeni pojechaliśmy do samego starego centrum Gjirokastru, gdzie czekał na nas nocleg w Kalemi 2. Hotel znajduje się przy samym targu, więc jest z niego wszędzie bardzo blisko pieszo, dzięki czemu mieliśmy okazję wybrać się na wieczorny spacer przy zachodzie słońca i pięknym różowym niebie. Sam hotel znajduje się w ponad dwustuletnim budynku, w starym osmańskim domu ze zdobionymi drewnianymi sufitami i charakterystycznym wystrojem. Nie brakuje tam jednak wszelkich wygód i pysznych śniadań!

👩🏻‍💻 booking.com

🗺️ Alqi Kondi, Gjirokastër

☎️ +35584266010

💲Za pokój i śniadanie dla dwóch osób zapłaciliśmy €64.60.

(Dzień piąty)

Kolejnego poranka wstaliśmy wcześnie, bo czuliśmy już pomału presję nadchodzącego końca urlopu i chcieliśmy mieć możliwie najdłuższy dzień. Zaczęliśmy od spaceru po Gjirokastrze i zajrzenia do dwóch muzeów – domu pisarza Ismaila Kadare, po którym przez lata spodziewano się Nobla, oraz Muzeum Etnograficznego. Oba muzea znajdują się w starych osmańskich domach, które cechuje specyficzna architektura. Jeśli miałabym wybrać jedno, poszłabym do Muzeum Etnograficznego, bo jego ekspozycja jest znacznie bogatsza.

👩🏻‍💻 visit-gjirokastra.com/article/ismail_kadare_house

🗺️ Rruga Fato Berberi 16, Gjirokastër

☎️ +355696987970

⏰ Otwarte codziennie od 9 do 18.

💲Bilet normalny 500ALL (ok. 24zł), studencki 300ALL (ok. 14zł), dla dzieci 200ALL (ok. 9.50zł).

👩🏻‍💻 visit-gjirokastra.com/article/the_ethnographic_museum

🗺️ Ethnographic Museum, Gjirokastër

⏰ Otwarte codziennie od 9 do 18.

💲Bilet normalny 500ALL (ok. 24zł), studencki 300ALL (ok. 14zł), dla dzieci 200ALL (ok. 9.50zł).

Po muzeach przeszliśmy się jeszcze raz przez targowisko i poszliśmy na kawę w meczecie, a potem ruszyliśmy znów w drogę. Po raz kolejny zdecydowaliśmy się na trochę off-roadu, chociaż tym razem był nieco mniej udany. Nie zabrakło nam jednak przygód, które w byciu w drodze są najfajniejsze — spotkaliśmy pasterza pasącego swoje owce, które akurat przechodziły przez jezdnię, blokując ją całą na moment. Mieliśmy też okazję trochę się zgubić i odnaleźć oraz trafić do miejsc spontanicznie. To chyba to w byciu w drodze jest najfajniejsze.

Jadąc już do kolejnego miejsca, które sobie wymyśliliśmy, przez przypadek dostrzegliśmy z drogi sklepik z lokalnymi produktami i postanowiliśmy rozprostować nogi sprawdzając, co sprzedają. Tam trafiliśmy na Altina, który dzięki wsparciu rządu odrestaurował stary bunkier i założył tam miejsce produkcji przetworów i wyrobu różnych pyszności, które sprzedaje. To nie tylko sklepik, bo Altin pokazuje, co akurat się kisi w beczkach, a co suszy w wielkich maszynach, przy okazji częstując czymś pysznym. Bardzo polecamy go odwiedzić, jeśli będziecie w okolicy!

🤳 instagram.com/produkte_bio_gvvpropermet

🗺️ Rruga, Bënjë

☎️ +355684054980

W końcu dojechaliśmy do term Llixhat e Bënjës, gdzie spędziliśmy popołudnie mocząc się w ciepłej wodzie. To jedne z najbardziej znanych naturalnych gorących źródeł w Albanii, pełne minerałów. Tuż obok nich znajduje się zabytkowy osmański kamienny most zwany Ura e Kadiut, który jest jednym z najbardziej fotografowanych miejsc w południowej Albanii. Llixhat e Bënjës są często uznawane za jedno z najciekawszych miejsc przyrodniczych w regionie Përmetu, szczególnie w połączeniu ze spacerem po Kanionie Lengaricy. Wokół term zaczęto budować infrastrukturę – baseny, przebieralnie, drogę. Kiedy my tam byliśmy, wejście wciąż było nieograniczone (trzeba było tylko zapłacić za parking), ale obawiam się, że od przyszłego sezonu sytuacja może się zmienić i być podobna do tego, co stało się z Blue Eye.

Na noc zatrzymaliśmy się parę kilometrów od term, na campingu, który urzekł nas swoim położeniem nad rzeką i tym, że był nieco schowany od ulicy. Było tam wspaniale – zjedliśmy pyszną kolację, ugoszczeni przez właścicieli, z którymi mieliśmy okazję porozmawiać. Za chwilę pojawił się Altin, który okazał się ich krewnym. Do tego było tam mnóstwo wolno chodzących zwierząt - nie tylko kotów, ale też ptactwa i koni, a nam udało się rozstawić namiot tak, że mieliśmy wspaniały widok.

👩🏻‍💻 raftingvjosaalbania.com

🗺️ 6CMF+29 Përmet, Albania

☎️ +355696312827

💲Za dwie noce dla dwóch osób, z samochodem i namiotem na dachu, zapłaciliśmy €20. Niestety nie pamiętam, ile kosztowała nas kolacja.

(Dzień szósty)

Z Përmet ruszyliśmy w naszą drogą powrotną do Tirany, gdzie mieliśmy oddać samochód i skąd wracaliśmy samolotem do domu. Droga na tej trasie jest całkiem sprawna i mniej więcej w jej połowie można zatrzymać się w jeszcze jednym ciekawym miejscu – w Parku Archeologicznym Apollonia, który jest jednym z najważniejszych stanowisk archeologicznych Albanii. Znajdziecie tam Odeon – niewielki teatr wykorzystywany do występów i zgromadzeń, Monument Agonotetów – jeden z najlepiej zachowanych budynków publicznych, ruiny biblioteki i portyków, wille z mozaikami, monastyr św. Marii z XIV wieku oraz Muzeum Archeologiczne.

👩🏻‍💻 apolloniaarchaeologicalpark.al

🗺️ PFCC+9FW, Pojan, Albania

⏰ Czynne codziennie od 9 do 16, 17 lub 19 w zależności od sezonu.

💲Bilet kosztuje 600ALL (ok. 28.50zł), 120ALL (ok. 5.70zł) dla uczniów, a wejście dla dzieci poniżej dwunastego roku życia jest darmowe. Bilety można kupić też online i wtedy są nieco tańsze.

Czego nie zrobiłam, ale po co jeszcze kiedyś wrócę? Chciałabym:

  • dojechać dalej na południe, aż do wysp Ksamil i Narodowego Parku Archeologicznego Butrint.

  • Zostać dłużej w okolicy Vlorë i tam zrobić więcej nurkowań oraz okolicznych wycieczek: odwiedzić Park Narodowy Llogara, wybrać się na wysepkę Zvërnec.

  • Lepiej się spakować i przejść cały kanion Holta.

  • Spróbować campingu na dziko w miejscu, gdzie nie ma innych osób.

Podsumowanie

Albania zachwyciła mnie różnorodnością swoich krajobrazów i serdeczną bezwarunkową gościnnością jej mieszkańców. To piękny kraj, który ma wiele do zaoferowania — zapierającą dech w piersiach naturę, bogatą historię i kulturę. Śledząc nieco politykę Albanii i słuchając opowieści spotkanych tam osób, mam nadzieję, że zmiany, na które liczą, wydarzą się i przyniosą mieszkańcom Albanii korzyści. Bardzo im tego życzę, a Was zachęcam do spędzenia wakacji w tym pięknym kraju.

***

Post ten ukazał się w ramach serii o Albanii, w ramach której możecie też przeczytać o: