Maltańskie przesądy

Im dłużej mieszkam na Malcie, tym mam lepszy wgląd w tutejszą kulturę i język. Maltański jest bardzo ludyczny, bywa wulgarny i dość obsceniczny. Przejawia się to w różnych aspektach, wśród których najbardziej charakterystyczne są kwieciste, często barwne w opisie przekleństwa, ale też różnego rodzaju “zaklęcia”, które mają nas chronić przed klątwami.
I chociaż jeśli przyjeżdżacie tu tylko na wakacje, może być Wam trudno to złapać, macie szansę zauważyć ludzi pokazujących gestem dłoni rogi lub naklejki z tym symbolem. To tak zwany qrun (z maltańskiego: rogi), który ma przekierować złe życzenie na osobę je wypowiadającą. Istnieje bowiem przekonanie, że zazdrość lub zawiść może sprowadzić nieszczęście.
Przed złym okiem chronią też inne symbole: niebieskie oko, które możecie widzieć chociażby na tradycyjnych łodziach rybackich luzzu, czerwone wstążki przywiązywane niemowlętom do nadgarstków czy zawieszki z okiem albo papryczką noszone jako biżuteria. Podobno wyjątkowo przesądni są tutejsi rybacy, którzy poza malowaniem swoich łodzi w charakterystyczny sposób starają się nie wypowiadać niektórych słów przed wypłynięciem w morze, a spotkanie niektórych zwierząt na swojej drodze postrzegają jako zły omen.
Għajnejk f’Sormi (z maltańskiego “Twoje oko w moim tyłku”), Lorella Castillo, 2025
Għajnejk f’Sormi (z maltańskiego “Twoje oko w moim tyłku”) to jedno z maltańskich przekleństw mające służyć ochronie przeciwko złemu oku lub zazdrości – prymitywny, ale magiczny gest ma na celu odbicie niczym w lustrze czyjejś klątwy. Lokalna artystka Lorella Castillo stworzyła serię prac wykorzystujących tutejsze idiomy. Bawiąc się nimi z humorem, zaprezentowała je w sposób zrozumiały też dla odbiorców niemaltańskojęzycznych. W przypadku tego zdania postanowiła przedstawić je bardzo dosłownie. W jej pracy ciało staje się i obiektem, i tarczą. Humor jest strategią oporu: przez wyolbrzymienie obsceniczności artystka podkreśla absurd strachu.
Maltańskie przesądy to fascynująca mieszanka — na powierzchni są bardzo katolickie, ale sięgają korzeniami do tradycji fenickich, arabskich i śródziemnomorskich, które przetrwały wieki mimo wszelkich zmian kulturowych. I chociaż ciężko ją uchwycić, nie znając języka, spędzając czas z Maltańczykami dłużej, da się ją zauważyć. To świat, w którym język i gest wciąż pełnią funkcję ochronną, a granica między sacrum a obscenicznością jest płynna. Przesąd nie jest tu reliktem, ale wciąż obecną praktyką 🤘